Nowinki ze skrzynki :)

Hej  :)


Zrobiłam sobie chwilę przerwy w nauce- mimo, że jutro czeka mnie trudny i ważny dzień- TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!!!

Chciałam wam tak na szybko pokazać, jakie nowości znalazłam w swojej skrzynce i co dostarczył mi kurier :)

Pierwsza paczuszka dotarła do mnie już wczoraj, niestety nie mogłam wam jej od razu pokazać, bo zaraz po wyjściu kuriera- sama musiałam wychodzić. 

Nie przedłużając- oto paczka numer 1:

Jest to przesyłka od firmy Klapp Cosmetics 


Powiem szczerze- pokładam w tym produkcie ogromne nadzieje...a co to jest?
Już wam pokazuję:


Jest to serum do brwi i rzęs. Prezentuje się całkiem dobrze. Mam nadzieję, że zadziała :)


Zapraszam na stronę firmy: KLIK 


http://www.klapp-cosmetics.pl/



Dziś odwiedził mnie listonosz i wręczył taki pakunek:



To paczuszka od firmy W Karteczkach
A oto, co ujrzałam po otwarciu:



To fiszki do nauki języków obcych. Ja- jak można zauważyć, wybrałam Angielski w Karteczkach:
 


 W kopercie znalazłam także kod rabatowy. Więc może jeśli ktoś jest zainteresowany- to śmiało, korzystajcie :)

Zapraszam na stronę firmy KLIK, znajdziecie tam jeszcze inne fiszki do nauki języków (Hiszpański, Francuski, Niemiecki) 


http://wkarteczkach.pl/


Znacie te firmy? Miałyście te produkty? 

Ok. Na dziś to tyle. 
Ja wracam do nauki. Czasu coraz mniej, a jeszcze muszę sobie wszystko dopracować. 

Trzymajcie się i do następnego :***

Piątek 13, absolutorium i relaksik na działeczce :)

Hej  :)


Jak wam weekend mija? Ja się przygotowuję do sesji i obrony. W piątek (trzynastego) na mojej uczelni odbyło się absolutorium. Ogólnie dzień nie zaczął się dla mnie jakoś obiecująco...
Ja mam specyficzne włosy i wiem, że u mnie loki nie utrzymają się za długo...ale w tym dniu nie utrzymały się nawet 5 minut, a na poprawki było już za mało czasu. Potem moja mama przypaliła mi moją sukienkę, a moje buty obtarły mnie bezlitośnie :) A! I jeszcze na koniec, podczas oddawania togi- mój dowód gdzieś się zapodział. Musiałam troszkę na niego poczekać, na szczęście w końcu się znalazł :)

Pogoda była całkiem znośna, nie było jakoś mega gorąco, ale to dobrze, bo przynajmniej nie gotowaliśmy się aż tak w togach i zatłoczonej sali. 


Samo absolutorium bardzo mi się podobało. Cieszyłam się, że w tym dniu będą ze mną moi bliscy. To mój drugi kierunek. Na pierwszym absolutorium moja rodzinka niestety nie była obecna. Poprzedni starosta trochę nawalił...i poszło nie tak, jak powinno.

Rzut kepi:


A tu poszukiwanie:

Później były jeszcze fotki ze znajomymi i rodzinką :) 
Tu widać moje pięknie pokręcone włosy...Tona lakieru, specjalnie przytrzymywałam jeszcze dłużej lokówkę na włosach, by skręt był naprawdę mocny...no, tadammm :  



A skoro jeszcze o włosach mowa- pamiętacie, w którymś poście pokazywałam wam rozjaśniacz do włosów. Później kupiłam kolejny...a potem jeszcze jeden. No i możecie podziwiać moje ombre :D Ha ha. Włosy trzy razy rozjaśniane i nic nie widać  :P 




Każdy z nas na pamiątkę otrzymał statuetkę sowy :) 



Kwiatki od mojego brata :)

Potem pojechaliśmy coś zjeść, a przy okazji zahaczyliśmy o kilka klepów :D Dużo nie kupiłam, ale o tym w osobnym poście :P 

Dziś wyskoczyłam sobie ze znajomymi na działkę. Pogoda jest piękna, a od nauki choć na chwilę oderwać się trzeba :) 

Wszystko tak pięknie teraz wygląda:







Słonko świeci, a na niebie ani jednej chmurki...
 

 Ooo, przepraszam- jedna się znalazła :D 



No, a teraz wracam do nauki.... Zaczynam się powoli stresować tą obroną...
A co u was ciekawego? Oceny już wystawione, wszysko pozaliczane? 
Studenci- jak tam przygotowania do sesji? 

Trzymajcie się i do następnego :***

Hammam w moim domu :)

Hej  :) 


Co u was? U mnie ok, sesja niedługo się zacznie- choć kilka przedmiotów już zaliczyłam :) Piąteczki w indeksie są :D Dziś miałam luźniejszy dzień, a przy okazji- ostatnie zajęcia z promotorem, a w piątek czeka mnie absolutorium  :D 

Jeszcze nie wiem, w co się ubiorę- wszystko zależy od pogody. Nie wiem jak u was, ale u mnie jest meeega ciepło. Duszno jest niemiłosiernie i aż boję się pomyśleć co będzie się działo w piątek, kiedy każą nam założyć czarne, nieprzepuszczające powietrza togi....

No tak czy inaczej przygotować się trzeba...ja ostatnio pokochałam zabieg hammam. Ciało jest po nim tak miękkie i wypielęgnowane...ale od początku. 

Jakieś czas temu dostałam do przetestowania od drogerii CosmoSpa taki zestaw: 



Hammam to zabieg mający na celu pielęgnację całego ciała. Ma przynieść oczyszczenie i odprężenie zarówno ciału jak i duszy :) Składa się z czterech prostych kroków:

 1 krok- nawilżenie:  chodzi tu o nawilżenie ciała. Fajnie jest stworzyć w swojej łazience odpowiedni klimat, a potem przez kilka minut pozwolić ciepłej wodzie spływać po naszym ciele. Dzięki temu pootwierają nam się pory, a skóra będzie gotowa na dalsze działania :)

2 krok- oczyszczenie ciała:  tu wkracza czarne mydło i rękawica Kessa. 


Rękawica Kessa jest idealna do zdzierania martwego naskórka i oczyszczania naszego ciała- a do tego świetnie masuje. W dotyku jest dość szorstka, ziarnista. Dlatego dobrze jest przed tym zabiegiem po prostu ją zmoczyć :) Otwarta dłoń bez problemu mieści się w naszej rękawicy, a ściągacz sprawia, że nie ześlizguje się, ani nie obraca. Rękawicą możemy masować całe ciało ( za wyjątkiem twarzy- bo do niej przeznaczona jest łagodniejsza rękawica)


Zanim jednak przystąpimy do masażu tą rękawicą- musimy na ciało nałożyć czarne mydło:


Zapach mydła nie do końca mi pasuje. Jest taki błotnisty z domieszką ziół. Na szczęście nie pachnie jakoś intensywnie i nie utrzymuje się na ciele- więc da się go przeżyć :) 


Konsystencja mydła- czarne mydło ma żelową konsystencję. Fajnie się rozprowadza po ciele, nie ścieka. Lekko się pieni. Mydło jest produktem całkowicie naturalnym. Jest bardzo łagodne i bezpieczne nawet dla najbardziej wrażliwych :)

Mydło nakładałam rozgrzane, wilgotne ciało. Po około 10 minutach sięgałam po rękawicę Kessa i przystępowałam do masażu. Masaż wykonywałam kolistymi ruchami- zaczynając od dołu i kierując się ku górze. Po jakiś 10 minutach dokładnie spłukiwałam mydło. I przechodziłam do kolejnego etapu...

3 krok- rytuał z wykorzystaniem glinki: Do tego celu używałam glinki zielonej. Mieszałam proszek z wodą- oczywiście do mieszania nie można używać metalowych narzędzi- bo wtedy glinka traci swoje właściwości. 




Konsystencja glinki- po zmieszaniu z wodą jest dość zwarta. Dobrze się dzięki temu nakłada i trzyma na ciele. Ja stosowałam ją zarówno ni ciało, jak i na twarz. W obu przypadkach byłam bardzo zadowolona. Warto wspomnieć, że glinka nie zawiera żadnych domieszek i konserwantów.


Maseczkę na twarz stosowałam zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Jeśli chodzi o okład na ciało- to ja nie owijałam się folią, tylko zostawiałam glinkę do wyschnięcia- coś około 15 minut, a potem spłukiwałam tylko wodą. Glinka zwęża pory, a przy tym odżywia skórę. Działa antybakteryjnie, pozbywa się toksyn. Wygładza i zmiękcza skórę. 

4 krok- namaszczenie/ olejowanie- to chyba najprzyjemniejsza zabiegu hammam. Polega w zasadzie na olejowaniu ciała. Ja do masażu użyłam olejek ze słodkich migdałów


Olejek jest w zasadzie bezzapachowy. Konsystencję ma typową dla olejków. Dobrze się rozprowadza. Dość szybko wchłania. Co najważniejsze- po wchłonięciu nie pozostawia tłustego filmu. 


Olejowanie sprzyja regeneracji naskórka. Dodatkowo głęboko nawilża i regeneruje. Skóra jest po nim mięciutka i przyjemna w dotyku.


Efekty:


Powiem tak- taki zestaw powinna mieć każda z nas :) Skóra jest wręcz jedwabiście miękka, nawilżona, wypoczęta i zrelaksowana. Fakt- taki zabieg troszkę trwa, ale dla takich efektów naprawdę warto. Poza tym fajnie sobie urządzić domowe SPA :) Skóra nabiera zdrowego wyglądu, staje się elastyczna i wypielęgnowana. Nie ma mowy o żadnych podrażnieniach, wszelkie przesuszone miejsca- znikają. Wszystkie te produkty u mnie sprawdziły się rewelacyjnie, a do tego są dość wydajne. Zapraszam na stonkę CosmoSPA- mają tam wiele wspaniałych produktów :)

http://cosmospa.com.pl/pl/

Słyszałyście może o zabiegu hammam? A może już go wykonywałyście? 
Co sądzicie o tych produktach, miałyście z którymś do czynienia? 
Jestem ciekawa waszych opinii :)

No, a na dziś to tyle. 
Trzymajcie się i do następnego :***

Spotkanie blogerek w Gdyni- relacja :)

Hej  :) 


Wczoraj miałam małe kłopoty z siecią, ale dziś już jest ok. Opowiem wam o spotkaniu blogerek :D 


Spotkanie odbyło się w Gdyni w restauracji The Towers Żadnej z dziewczyn wcześniej nie znałam. Do Gdyni dotarłam razem z Kamilą

Pogoda dopisywała, było naprawdę pięknie. Fajnie było wyrwać się z domu, zrobić sobie przerwę w pisaniu pracy i posiedzieć z dziewczynami :) 

Na potkaniu duuużo się działo. Masa śmiechu, przemiła obsługa, cudowna pogoda- czego chcieć więcej? 

Wnętrze restauracji bardzo mi się podobało. Było bardzo miło. A co ja będę wam opowiadała- niech fotki przemówią  :D 






Oczywiście paczki od sponsorów też były:



Tak jak wspominałam- pogoda była idealna, więc aż szkoda by było z niej nie skorzystać i nie posiedzieć sobie na zewnątrz- a widoki były cudowne :) 
 

O zdjęcia nie musiałyśmy się martwić, bo przez całe nasze spotkanie towarzystwa dotrzymywał nam Pan Wojtek- fotograf KLIK



Przyszła pora na loterię. Pieniądze były przeznaczone dla małego Wojtusia. Udało się uzbierać całkiem pokaźną sumę  :)



Pojawił się również pewien bardzo oryginalny Pan artysta :P 


Czas na takich spotkaniach bardzo szybko mija....nim się obejrzałyśmy, trzeba było wracać do domu...


Spotkanie było jak najbardziej udane :D Super atmosfera, miłe towarzystwo. Nie wszystkim dziewczynom udało się dotrzeć. Jednak z tymi, które się pojawiły świetnie spędziłam czas :D 

A oto, co przywiozłam ze spotkania:
















Ogromne podziękowania dla wszystkich sponsorów naszego spotkania:







Cieszę się, że mogłam poznać dziewczyny:
organizatorki- Gosia i Kasia 
reszta ekipy- Kamila, Justyna, Izabela, Monika, Marlena, Monika

Oby więcej takich spotkań, super z wami spędziłam czas- dzięki :)

Trzymajcie się i do następnego :***