Haul zakupowy :)

Hej :D 


Dziś to, co kobiety lubią najbardziej- zakupy! Ojjjj uwierzcie mi- tego typu postów będzie całkiem sporo na moim blogu. Chcę wam pokazać wszystkie nowości, które udało mi się ostatnimi czasy upolować, a z racji przerwy nie mogłam tego wcześniej zrobić.... Ale do rzeczy, bo jak zawsze odbiegam od tematu :P 

Rossmann- temat rzeka. No..nie powiem- ja też skorzystałam z kilku promocji i przecen. Zacznę od tych nieco starszych. Cen nie będę podawać- natomiast wszystkie produkty kupione za naprawdę niskie pieniądze. Zdecydowałam się na szampon H&S oraz żel Isana. Następnie płyn do soczewek i soczewki.

 

Byłam bardzo ciekawa serii Ziaja GdanSkin. Najbardziej zaciekawił mnie peeling...ale jak już znalazłam się na miejscu...to oprócz peelingu zdecydowałam się jeszcze na krem do twarzy, balsam do ciała, nawilżającą mgiełkę oraz mini krem do torebki :)



Biedronka również zaliczona :) Skusiłam się na mydełko w płynie oraz  żele pod prysznic o całkiem przyjemnych zapachach.



Szał na pędzelki był ogromny. Ja również sięgnęła po nie z ciekawości. U  mnie zostały już tylko te do cienie. Co nie zmienia faktu, że oczywiście się przydadzą :P Następnie w koszu wylądował jeszcze suchy szampon i maseczki.




I na sam koniec drobiazgi niekosmetyczne. Mini sukulencik, a także z serii szkolnej- notes i breloczek.



I myślę, że na dziś skończymy. Mam wam jeszcze tyle perełek do pokazania, ale nie chcę was przytłoczyć :P Także spokojnie i powolutku przebrniemy przez mój zakupoholizm  :D Ha ha ha :D 

Koniecznie dajcie znać, czy i wam udało się ostatnio coś ciekawego kupić. 

Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :*** 

Czas....start!

Hej :)


Nooooo i powróciła blogerka marnotrawna....Dawno mnie tu nie było...mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ostatnio całkiem sporo się dzieje w moim życiu. Przerwa w pisaniu była mi zdecydowanie potrzebna. Teraz wracam...już na dobre! Z nową energią i pomysłami. Blog jest częścią mojego życia, uwielbiam to robić. Ale wiecie...czasami chwila wytchnienia przydaje się każdemu. 

Tak jak wspominałam wcześniej...ostatnio dużo się wydarzyło, ale to jeszcze nie czas na podsumowanie roku. Chociaż- nie wiem jak wam- ale mnie 2018 leci jak szalony. Rodzina i nasze codzienne problemy, cudowny mężczyzna, który pojawił się niespodziewanie w moim życiu, praca, którą uwielbiam, a jest wymagająca- na tym ostatnio się koncentrowałam. A skoro o pracy mowa...zacznę swój powrót na bloga od bardzo przyjemnego tematu. Razem z koleżankami z pracy zostałyśmy wysłane na szkolenie. Trafiłyśmy do Olsztyna, a w zasadzie do małej miejscowości za Olsztynem.


Pogoda zdecydowanie nam dopisywała. Pomiędzy wykładami- korzystałyśmy z uroków Barczewa i Olsztyna. To był mój pierwszy taki wyjazd. Muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało. Świetnie spędziłam czas z dziewczynami. A takie widoki zaraz po przebudzeniu były prawdziwą przyjemnością  :)




Myślę, że cała nasza trójka bardzo dobrze wykorzystała ten czas. Na szkoleniu dowiedziałyśmy się kilku nowych rzeczy, a przerwy wykorzystywałyśmy najlepiej jak się dało. 





  
Olsztyn przywitał nas i pożegnał piękną pogodą. Cała wyprawa obyła się bez przeszkód. Wszystko poszło zgodnie z planem....no prawie...W pociągu można spotkać dziwnych ludzi :P Mimo wszystko... wróciłam do domu wypoczęta i zrelaksowana :)  

 



Mam nadzieję, że wybaczycie mi moje milczenie na blogu. Obiecuję, że teraz posty zarówno na blogu, jak i na insta (z którym miałam też niemałe problemy w ostatnim czasie) będą pojawiały się regularnie :) 

Na dziś to tyle. 
Trzymajcie się i do następnego :***  

Dziś post kosmetyczny :)

Hej :D 


Co u was słychać? Jak wam dzień mija?
Przyszłam do was z postem kosmetycznym. Jakiś czas temu dotarły do mnie kosmetyki marki May To Be. 


Zacznę od lakierów do paznokci. Ja w zasadzie przerzuciłam się na hybrydy...jednak od czasu do czasu wracam do tych zwykłych lakierów. Muszę przyznać, że te bardzo polubiłam. Kolory ładnie się prezentują. Mają dobre krycie. Ja nakładam dwie cienkie warstwy.



Pędzelek jest wygodny. Aplikacja szybka i bezproblemowa. Lakier trzyma się na pazurkach przy dobrym topie do tygodnia. Ja jestem z nich bardzo zadowolona. Lakier szybko schnie. Gama kolorów jest bardzo szeroka- więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie :)

Teraz kilka słów o całkiem przyjemnej paletce. Róż bardzo ładnie się prezentuje jest lekko rozświetlający. Kosmetyk jest bardzo delikatny- można go oczywiście budować. Także ciężko zrobić sobie nim krzywdę  :) Policzki są ładnie podkreślone.



Kosmetyk dobrze się trzyma. Daje ładną poświatę. Po nałożeniu- długo się na twarzy. Bardzo mi się podoba. Jest uniwersalny. Można stosować go nie tylko jako róż. 

Puder jest niezastąpionym kosmetykiem w moim codziennym makijażu. Ten sprawdza się idealnie. Kolor jest świetnie dobrany. Puder matuje, długo się trzyma na twarzy. Nie podkreśla suchych skórek. 


Do pudru dołączona jest oczywiście gąbeczka. Ja jednak z niej nie korzystam. Sięgam po pędzelek i to właśnie nim aplikuję puder. Buzia na długo zostaje matowa.


Czas na kolejny produkt- podkład. Ten kosmetyk rewelacyjnie się u mnie sprawdził. Podkład ma naprawdę świetne krycie. Ja teraz jestem zadowolona z kondycji mojej cery. Oczywiście pojawiają się niechciane niespodzianki...wtedy spokojnie za pomocą tego podkładu- mogę wszystko ładnie zakryć  :D



Ja mam cerę mieszaną. Podkład ładnie się wtapia. Nie podkreśla suchych skórek, maskuje niedoskonałości. Nie tworzy się efekt maski. Produkt jest bardzo wydajny. Nie zapycha. Aplikacja jest łatwa i przyjemna. 

I już na koniec- metaliczny cień i sypki cień do powiek. Cienie bardzo ładnie się prezentują. Pigmentacja metalicznego cienie jest nieco bardziej delikatna. Cień sypki ma piękny, głęboki pigment.



Cienie się nie osypują. Trzymają się zarówno z bazą, jak i bez niej. Kolorki bardzo mi się podobają. Podkreślają oko. Cienie są nieco błyszczące. Satynowa formuła jest bardzo przyjemna. Cienie się nie osypują, nie zbierają w załamaniu oka.


Znacie może markę May To Be?
Co sądzicie o tych kosmetykach?

http://maytobe.pl/


Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***

Zdrowe i piękne włosy :)

Hej :) 


Jakiś czas temu dołączyłam do akcji "Poczuj moc zdrowych i pięknych włosów". Dzięki temu miałam okazję poznać dwa szampony marki Catzy of Poland. Jak wyglądała moja przygoda z tymi produktami? Zapraszam do dalszej części notki :)


Do dyspozycji miałam dwie buteleczki:
- zielona- do włosów przetłuszczających się 
- czerwona- do włosów normalnych

Szampony początkowo znajdowały się w kartonowych opakowaniach. Po rozpakowaniu naszym oczom ukazują się poręczne, plastikowe butelki. Szata graficzna jest prosta i przyjemna dla oka. Buteleczki zamykane na klik. W środku znajduje się 200 ml produktu.



Konsystencja szamponów bardzo mi odpowiada. Nie są ani zbyt płynne, ani za gęste. Dobrze rozprowadza się je na włosach. Przyjemnie się pienią. Zapach też przypadł mi do gustu. Co najbardziej spodobało mi się w tych szamponach, to fakt, iż skóra jest niesamowicie oczyszczona.



Szampony radzą sobie nawet z olejkami, a to kolejny ogromny plus. Łupieżu co prawda  nie mam, za to mam bardzo wrażliwą skórę głowy. Skóra nie była po nich podrażniona, czy przesuszona. Włosy nie były po nich splątane- mimo, że miewam z tym problemy.


Włosy po umyciu były gładkie, nie puszyły się. Nie były oklapnięte, czy przetłuszczone. Wyglądały za to na zdrowe i zadbane. Przyjemne w dotyku i błyszczące. Skóra głowy była odpowiednio ukojona. Szampony świetnie się u mnie sprawdziły. Kosztują niewiele, a są bardzo wydajne. Z produktami tej marki miałam pierwszy raz do czynienia. Myślę, że to nie koniec naszej wspólnej przygody :) 


Znacie produkty tej marki? 
Co sądzicie o tych szamponach?

Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***

Pomysł na prezent idealny :)

Hej  :) 

Jak wam mija dzisiejszy dzień? Przychodzę do was z przepięknym pomysłem na prezent. Chciałbym wam pokazać jak w prosty sposób wyczarować uśmiech na twarzach najbliższych :) 

Zdjęcia utrwalają ulotne chwile. Ja staram się wywoływać zdjęcia...to, co w folderach na laptopie...to jedno... Jednak te wywołane są prawdziwym skarbem...zwłaszcza, gdy znajdą się w albumie, czy przybiorą formę fotoksiążki. 

My zdecydowaliśmy się podarować taką fotoksiążkę rodzicom. Moim zdaniem będzie to również idealny prezent dla przyjaciółki, czy ukochanej osoby.


Książka jest podziękowaniem dla naszych rodziców...a przy okazji i prezentem na ich kolejną rocznicę ślubu. Tworzenie tego prezentu było prawdziwą przyjemnością. Na stronie PRINTU znajdziemy całe mnóstwo cudownych szablonów.


Szablony i dodatki można wybierać i dowolnie modyfikować. Ja bardzo lubię takie personalizowane prezenty. Sama fotoksiążka  jest rewelacyjnie wykonana. Twarda okładka, jakość wydruku na wysokim poziomie. Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego.




Powiem szczerze, że rodzicom zakręciła się łezka w oku...gdy zobaczyli swój prezent na rocznicę. Zdjęcia przywołały mnóstwo wspomnień, uśmiechu i radości :) Mimo, że w albumie znalazło się kilka szalonych zdjęć...to moja mama chętnie chwaliła się tym prezentem wśród rodziny i znajomych.



Uważam, że taki prezent przypadnie każdemu do gustu. Wywoła same pozytywne emocje. Fotoksiążka wyszła idealnie. Zdjęcia, szata graficzna, dodatki i napisy- wszystko tak, jak sobie wymyśliłam  :D Przede wszystkim te wspomnienia zostaną z nami już na zawsze :) Z całego serca mogą wam polecić firmę PRINTU. Obsługa rewelacyjna, przesyłka ekspresowa, a sama fotosiążka....jest po prostu wspaniała :)


Co sądzicie o takim prezencie?
Jak wam się podoba fotoksiążka

https://printu.pl/fotoksiazka

Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***