Hej :D
Dziś zapraszam za gryczane racuszki :D Tym razem wykorzystałam produkty ze sklepu ze zdrową żywnością i herbatą Galeria Herbat.
Składniki:
- mały kubeczek jogurtu greckiego/naturalnego
- małe jajko
- niecałe pół szklanki mąki gryczanej
- 2 łyżki mąki żytniej pełnoziarnistej
-1/4 szklanki błonnika naturalnego
- łyżeczka słodzidła
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- pół łyżeczki sody
- starte jabłko
- masło klarowane ghee waniliowe do smażenia
Przygotowanie:
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą mieszamy. Rozgrzewamy patelnię wysmarowaną masełkiem klarowanym. Ja mam patelnię do mini placuszków, więc rozlewam ciasto do wypustek i smażę racuszki na małym ogniu- najlepiej pod przykryciem. Po chwili odwracam racuchy na drugą stronę i smażę aż się ładnie zarumienią. Gotowe racuchy posypałam zmielonym ksylitolem i gotowe!
Takie racuszki są bardzo delikatne, zawierają dużo błonnika. Są smaczne i syte :D Jabłko sprawia, że są słodkie i lekko wilgotne w środku. Palce lizać.
Lubicie racuszki?
Co powiecie na taką zdrowszą wersję?
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty
Jest dobrze?
Hej :D
Wow...czas leci tak szybko. Wiecie, że to już trzeci tydzień mojej diety z Trizerem?
I powiem wam, że czuję się coraz lepiej.
Dziś przychodzę do was z krótkim sprawozdaniem. Za tydzień opowiem więcej.
Muszę wam powiedzieć, że pierwszy raz jestem na prawdę zadowolona z tego, że jestem na diecie.
Posiłki są wciąż pyszne i sycące. Są zróżnicowane. Przygotowanie ich zajmuje chwilkę. Nie dość, że prezentują się przyjemnie na talerzu, to wspaniale smakują.
Starałam się włączyć aktywność fizyczną, jednak wciąż jestem chora. Do tego wszystkiego doszło jeszcze ucho :( Przewiało mnie :( No, ale w końcu przyszło to, co zamówiłam. I jak tylko poczuję się troszkę lepiej od razu zaczynam używać :D Kupiłam między innymi hula hop z masażerem, twister oraz obręcz/ koło pilates.
Jestem zdeterminowana, zmotywowana i zadowolona. Widzę zmiany. I nie chodzi tylko moje wymiary. Moja skóra jest w dużo lepszej kondycji. Jem zdrowo i to rzeczywiście widać.
Widzę, że to, co robię- przynosi efekty. Biorę mój suplement, stosuję się do planu dietetycznego i walczę dalej :D
Dziękuję za wsparcie :D
Trzymajcie za mnie nadal kciuki :D
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***
Wow...czas leci tak szybko. Wiecie, że to już trzeci tydzień mojej diety z Trizerem?
I powiem wam, że czuję się coraz lepiej.
Dziś przychodzę do was z krótkim sprawozdaniem. Za tydzień opowiem więcej.
Muszę wam powiedzieć, że pierwszy raz jestem na prawdę zadowolona z tego, że jestem na diecie.
Posiłki są wciąż pyszne i sycące. Są zróżnicowane. Przygotowanie ich zajmuje chwilkę. Nie dość, że prezentują się przyjemnie na talerzu, to wspaniale smakują.
Starałam się włączyć aktywność fizyczną, jednak wciąż jestem chora. Do tego wszystkiego doszło jeszcze ucho :( Przewiało mnie :( No, ale w końcu przyszło to, co zamówiłam. I jak tylko poczuję się troszkę lepiej od razu zaczynam używać :D Kupiłam między innymi hula hop z masażerem, twister oraz obręcz/ koło pilates.
Jestem zdeterminowana, zmotywowana i zadowolona. Widzę zmiany. I nie chodzi tylko moje wymiary. Moja skóra jest w dużo lepszej kondycji. Jem zdrowo i to rzeczywiście widać.
Dziękuję za wsparcie :D
Trzymajcie za mnie nadal kciuki :D
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***
Jak mi idzie?
Hej :D
Jak tam u was? Ja dalej choruję. Wczoraj czułam się koszmarnie. Zatoki i gardło dalej zawalone...ale jakoś daję radę.Ale dziś nie o tym :P Dziś kolejny tydzień mojej przygody z Trizerem :D A powiem szczerze, że jest już czym się pochwalić :D Od razu mówię, że aktywności fizycznej...nie było :( Ale jak tu cokolwiek robić, jak ledwo oddycham :( W miarę lepszego samopoczucia- na pewno będę działać. Póki co - leczę się :D
Ok, ale do rzeczy. Od dwóch tygodni jestem pod opieką dietetyka. Biorę regularnie suplement diety Trizer. I wiecie co? Bez podjadania da się przeżyć :D Tak samo jak bez słodyczy :D Jestem z siebie mega dumna. Dla mnie to duży postęp.
Jem pięć posiłków dziennie. Ja wstaję wcześnie rano i kładę się bardzo późno. I szczerze powiem, że przed przygodą z Trizerem- śniadań nigdy nie jadłam. Pierwszy posiłek jadłam jakoś koło 12. Teraz to się zmieniło. Na początku było mi ciężko się tak przestawić. Teraz już się przyzwyczaiłam. Siła nawyku :D
Posiłki są rewelacyjne. Przyrządzam je z chęcią. Jem ze smakiem :D Idealne połączenie, prawda?
Przygotowanie ich nie zajmuje dużo czasu. Nie są monotonne. I co ważne- są syte :D
W planie dietetycznym wszystko mam ładnie i prosto rozpisane. Wiem co i jak. Znam gramaturę składników, znam kaloryczność. Całość pokażę wam w ostatecznym podsumowaniu.
Jestem zadowolona, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Osoby z mojego otoczenia także widzą różnicę. Ja też już czuję pewne zmiany :) Także jest dobrze :D
Co sądzicie? Jak wam się podobają moje posiłki?
Trzymajcie za mnie kciuki :D
Na dziś to tyle.
Trzymacie się i do następnego :***
Jak tam u was? Ja dalej choruję. Wczoraj czułam się koszmarnie. Zatoki i gardło dalej zawalone...ale jakoś daję radę.Ale dziś nie o tym :P Dziś kolejny tydzień mojej przygody z Trizerem :D A powiem szczerze, że jest już czym się pochwalić :D Od razu mówię, że aktywności fizycznej...nie było :( Ale jak tu cokolwiek robić, jak ledwo oddycham :( W miarę lepszego samopoczucia- na pewno będę działać. Póki co - leczę się :D
Ok, ale do rzeczy. Od dwóch tygodni jestem pod opieką dietetyka. Biorę regularnie suplement diety Trizer. I wiecie co? Bez podjadania da się przeżyć :D Tak samo jak bez słodyczy :D Jestem z siebie mega dumna. Dla mnie to duży postęp.
Jem pięć posiłków dziennie. Ja wstaję wcześnie rano i kładę się bardzo późno. I szczerze powiem, że przed przygodą z Trizerem- śniadań nigdy nie jadłam. Pierwszy posiłek jadłam jakoś koło 12. Teraz to się zmieniło. Na początku było mi ciężko się tak przestawić. Teraz już się przyzwyczaiłam. Siła nawyku :D
Posiłki są rewelacyjne. Przyrządzam je z chęcią. Jem ze smakiem :D Idealne połączenie, prawda?
Przygotowanie ich nie zajmuje dużo czasu. Nie są monotonne. I co ważne- są syte :D
W planie dietetycznym wszystko mam ładnie i prosto rozpisane. Wiem co i jak. Znam gramaturę składników, znam kaloryczność. Całość pokażę wam w ostatecznym podsumowaniu.
Jestem zadowolona, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Osoby z mojego otoczenia także widzą różnicę. Ja też już czuję pewne zmiany :) Także jest dobrze :D
Co sądzicie? Jak wam się podobają moje posiłki?
Trzymajcie za mnie kciuki :D
Na dziś to tyle.
Trzymacie się i do następnego :***
Na zdrowie- zapraszam na pyszne gofry :)
Hej :D
Co słychać? Jak wam dzień mija?
Ja dziś przychodzę do was z pysznym postem :)
Ostatnio widziałyście paczkę ze sklepu ze zdrową żywnością oraz herbatą Galeria Herbat. Uchyliłam rąbka tajemnicy i pokazałam kilka produktów. Dziś pokażę wszystko to, co znalazło się w ogromnej przesyłce. Przy okazji podzielę się z wami pysznym przepisem na zdrowe gofry :D To zaczynajmy!
Paczka wysyłana jest do nas za pośrednictwem firmy kurierskiej, więc oczywiście bardzo szybko do nas dociera :D I już możemy cieszyć się zdrowymi produktami :D
Asortyment jest ogromny, ale ja zdecydowałam się na:
- amarantus ekspandowany
- daktyle suszone
- chipsy bananowe
- papaję kandyzowaną
- masło klarowane ghee waniliowe
- herbatę pu-erh
- mąkę gryczaną
- błonnik naturalny
- nasiona chia
- czystek BIO
A dodatkowo w paczce znalazłam czystek BIO oraz nasiona chia.
Wszystko było zapakowane jak należy. Co mi się też bardzo podoba- opakowania są wyposażone w specjalne suwaki, więc nie trzeba się bać o świeżość produktów. Bardzo fajne jest też to, że na naklejkach mamy napisane sugestie odnośnie spożycia/dawki.
Dziś jednak skupię się na mące gryczanej. Nie miałam z nią nigdy wcześniej do czynienia. Lubię poeksperymentować w kuchni i dlatego też na nią się zdecydowałam.
Zapraszam na pyszne i zdrowe gofry :)
Do wykonania takich gofrów potrzebujemy:
- szklankę mąki gryczanej
- szklankę mleka (ja miałam mleko bez laktozy)
- jedno jajko
- łyżeczkę proszku do pieczenia
- olej (ja używam olej kokosowy)
Rozgrzewamy naszą gofrownicę. Płytki oczywiście przecieramy olejem.
Mieszamy mąkę, mleko, jajko i proszek do pieczenia... i to właściwie tyle. Pozostaje nam tylko przelanie masy na formę :)
Gofry są pyszne. Możecie polać je syropem daktylowym, klonowym, czy jakim tam chcecie :)
Możecie też posmarować je masłem orzechowym i dodać pokrojonego banana :)
Obojętnie na którą wersję się zdecydujecie - gofry na pewno wam posmakują :D
Co sądzicie?
Spróbujecie takie gofry?
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***
Co słychać? Jak wam dzień mija?
Ja dziś przychodzę do was z pysznym postem :)
Ostatnio widziałyście paczkę ze sklepu ze zdrową żywnością oraz herbatą Galeria Herbat. Uchyliłam rąbka tajemnicy i pokazałam kilka produktów. Dziś pokażę wszystko to, co znalazło się w ogromnej przesyłce. Przy okazji podzielę się z wami pysznym przepisem na zdrowe gofry :D To zaczynajmy!
Paczka wysyłana jest do nas za pośrednictwem firmy kurierskiej, więc oczywiście bardzo szybko do nas dociera :D I już możemy cieszyć się zdrowymi produktami :D
Asortyment jest ogromny, ale ja zdecydowałam się na:
- amarantus ekspandowany
- daktyle suszone
- chipsy bananowe
- papaję kandyzowaną
- masło klarowane ghee waniliowe
- herbatę pu-erh
- mąkę gryczaną
- błonnik naturalny
- nasiona chia
- czystek BIO
A dodatkowo w paczce znalazłam czystek BIO oraz nasiona chia.
Wszystko było zapakowane jak należy. Co mi się też bardzo podoba- opakowania są wyposażone w specjalne suwaki, więc nie trzeba się bać o świeżość produktów. Bardzo fajne jest też to, że na naklejkach mamy napisane sugestie odnośnie spożycia/dawki.
Dziś jednak skupię się na mące gryczanej. Nie miałam z nią nigdy wcześniej do czynienia. Lubię poeksperymentować w kuchni i dlatego też na nią się zdecydowałam.
Zapraszam na pyszne i zdrowe gofry :)
Do wykonania takich gofrów potrzebujemy:
- szklankę mąki gryczanej
- szklankę mleka (ja miałam mleko bez laktozy)
- jedno jajko
- łyżeczkę proszku do pieczenia
- olej (ja używam olej kokosowy)
Rozgrzewamy naszą gofrownicę. Płytki oczywiście przecieramy olejem.
Mieszamy mąkę, mleko, jajko i proszek do pieczenia... i to właściwie tyle. Pozostaje nam tylko przelanie masy na formę :)
Gofry są pyszne. Możecie polać je syropem daktylowym, klonowym, czy jakim tam chcecie :)
Możecie też posmarować je masłem orzechowym i dodać pokrojonego banana :)
Obojętnie na którą wersję się zdecydujecie - gofry na pewno wam posmakują :D
Co sądzicie?
Spróbujecie takie gofry?
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***
Subskrybuj:
Posty (Atom)



