Czas na arbuza :)

Hej :D 


Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju dodatki. Okulary, zegarki, biżuteria to moje małe skarby, które dopełniają cały strój. A co jeżeli dodatki są nietypowe i oryginalne? Tym lepiej! I tak właśnie trafiłam na stronę Gepetto :) 

Przeglądałam stronę firmy i po prostu przepadłam. W ofercie znajdują się między innymi drewniane zegarki, oprawki korekcyjne, czy piękne okulary przeciwsłoneczne.

Ja mam okulary Friday/Watermelon.


Do okularów przeciwsłonecznych mam chyba największą słabość. Był to w zasadzie główny powód...dla którego z okularów korekcyjnych przerzuciłam się na soczewki ha ha ha :D 


Drewniane okulary mają w sobie to coś. Uważam, że prezentują się niezwykle imponująco. Przesyłka dotarła do mnie bardzo szybko. Całość była świetnie zabezpieczona. Okulary dodatkowo zapakowano w lniany woreczek. Na obsługę również nie mogę narzekać. Było miło i profesjonalnie. 
 

Ten model bardzo mi się spodobał. Uważam, że okularki są bardzo twarzowe. Wykonane zostały z zielonego drewna sandałowego. Z boku wytłoczone jest logo marki. Co ważne różowe lustrzanki posiadają filtr UV 400. Dzięki temu nasze oczy są chronione w 100% przed promieniowaniem UVB i UVA. 
 

Okulary robią wrażenie. Zwracają na siebie uwagę. Dostałam wiele pytań i komplementów na ich temat. Okularki są wygodne. Wykonane są ręcznie z prawdziwego drewna. Co sprawia, że każda para okularów jest niepowtarzalna.



Nie tylko ja oszalałam na punkcie marki Gepetto. I nie ma się co dziwić. Okularki są świetnie wykonane. Cena jak najbardziej adekwatna do jakości. Jeśli lubicie drewniane akcesoria..to koniecznie musicie odwiedzić sklep: Gepetto.



Jak wam się podobają drewniane dodatki?
Znacie markę Gepetto?

https://weargepetto.pl/

Na dziś to tyle. 
Trzymajcie się i do następnego :*** 

Jabłko, malinka i inne owoce :)

Hej :D

Dziś przychodzę do was z produktami marki Miravena. Przyznam szczerze, że nie znałam tej firmy wcześniej. W ofercie firmy znalazły się bardzo fajne preparaty żelowe do higieny intymnej. 


Ja miałam okazję poznać dwie z trzech dostępnych opcji: 

- malina/ jabłko- żel przeznaczony dla dziewcząt i młodych kobiet
- granat/ pomarańcza- żel przeznaczony dla kobiet dojrzałych 

Żele zapakowane były w kartonowe opakowania. Na kartoniku znajdowały się wszelkie ważne informacje o produkcie. W środku oprócz kosmetyku znajdziemy jeszcze ulotkę. Szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka.


Przejdę jednak do tego, co najważniejsze. W butelce z pompką znajduje się 250 ml produktu. Specyfiki pachną bardzo przyjemnie. Są nieco bardziej lejące niż typowe żele. Jak widać na zdjęciach poniżej- kosmetyki różnią się od siebie barwą. Buteleczki są przezroczyste. Znajdują się na nich jedynie naklejki z informacją o produkcie.



Pompki działały bez zarzutu. Płyny dobrze się rozprowadzają i pienią. Produkty nie zawierają SLS, PEG, SLES. Sprawdzą się także u osób wrażliwych. Oba preparaty delikatnie myją i odświeżają intymne okolice. Płyny nie podrażniają skóry. Pozostawiają długotrwałe uczucie świeżości.



Płyny są delikatne. Nie wyrządziły mi żadnej krzywdy. Składniki są odpowiednio dobrane. Działanie jest jak najbardziej zadowalające. Jeśli chodzi o wydajność, to również nie narzekam. Płyny, jak już wspomniałam są nieco lejące, ale dobrze się pienią. Dwie pompki w zupełności wystarczą.


Ja jestem zadowolona z tych produktów. Bardzo fajnie się sprawdziły. Myślę, że jeszcze do nich wrócę. 

Znacie firmę Miravena ?
Miałyście może któryś z preparatów żelowych do higieny intymnej?

http://www.miravena.com.pl/
Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***

Trochę nowości :)

Hej :) 


Troszkę mnie tu nie było, ale jak zawsze sporo się dzieje. Do tego doszły sprawy zdrowotne, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi moją nieobecność. 

Przejdźmy jednak do sedna sprawy :D Dziś chciałam wam pokazać kilka nowości zakupowych. 
W Rossmannie skusiłam się na kilka rzeczy. Kupiłam peelingi do ust Evree za niecałe 15 zł. 


Upolowałam też dwa kremy w fajnej promocji. Każdy z nich kosztował około 2 zł.


Na promocji był też spray Go Blonder za około 35 zł. To moja druga butelka. Jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Kupiłam też pilniki do paznokci za około 5 zł. Skończył mi się cień z Maybelline i trzeba było zdobyć nowy. Nie wiem jak jest w waszych drogeriach, ale u mnie trzeba mieć szczęście, by trafić na ten cień. Koszt- 19 zł.
 

Zrobiłam też mały zapas suchych szamponów. Każdy z nich był za 13 zł. Dokupiłam także lakier Taft za 12 zł.
 


Weszłam do pobliskiej apteki. Tam kupiłam mały płyn micelarny Bioderma za 14 zł oraz maseczkę L'biotica za około 14 zł.


Przy kasie znalazłam jeszcze wodę termalną za 5 zł.
 

W Pepco nie mogłam przejść obojętnie obok tych ślicznych kubeczków :P Ha ha ha kolekcja się powiększa :D


Na rynku kupiłam mini kaktusa i sukulent. Koszt- 8 zł za sztukę. 
 

W Lidlu zaopatrzyłam się w 3 komplety pościeli. Cena zależała od wielkości. Moja kosztowała niecałe 40 zł. 
 



I już na sam koniec- mydełko w płynie w ciekawych kolorkach za 2.99 zł oraz maseczki do twarzy za 99 gr.
 


I to już wszystko....w tej części :P Poszalałam trochę ostatnio...a nie chcę, by ten post ciągnął się w nieskończoność :P

A jak tam u was? Co ciekawego ostatnio kupiłyście?
Co sądzicie o moich zakupach?

Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***

Porzeczki dobre na wszystko :)

Hej :D


Dziś chciałam opowiedzieć wam troszkę o bardzo ciekawym produkcie. Myślę, że niektórzy słyszeli już o serum oczyszczającym do skóry głowy Bionigree


Produkt zapakowany był w kartoniku. Szata graficzna jest bardzo prosta, estetyczna i przyjemna dla oka. Wszelkie ważne informacje znajdują się na kartoniku oraz na dołączonych do produktu ulotkach. Serum Bionigree zostało zamknięte w szklanej butelce z pipetką. W środku znajduje się 100 ml.



Serum ma złotawy kolor. Pachnie dość intensywnie, ale przyjemnie. Produkt jest bardzo wydajny. Jedna aplikacja to maksymalnie dwie pipety na skórę głowy. Potem należy dobrze wmasować kosmetyk i zostawić go na minimum 30 minut. Następnie umyć włosy szamponem. 


Serum bardzo fajnie się u mnie sprawdziło. Jest to kosmetyk, który pomaga nam zwalczyć różnego rodzaju problemy- jak na przykład: łupież, świąd skóry, atopowe zapalenie skóry. Można go stosować profilaktycznie oraz wspomagająco. 



Jeśli chodzi o moje odczucia- jestem zadowolona z działania serum. Włosy nie są przyklapnięte, nie przetłuszczają się tak, jak wcześniej. Wszelkie podrażnienia poznikały. Na głowie czuć po prostu świeżość i lekkość :D Stosuję ten kosmetyk raz na jakiś czas. Aplikacja jest bardzo prosta, a serum niesamowicie wydajne. Myślę, że jest to produkt, który warto mieć na uwadze. 

Więcej na temat tego produktu poczytacie tutaj: KLIK


Znacie może to serum?
Słyszałyście o firmie Bionigree?

https://www.bionigree.pl/

Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego ;***

Róż, lazur i węgiel :)

Hej :D 


Przychodzę do was z recenzją kilku produktów, które ostatnio miałam okazję testować. Są to kosmetyki firmy Marion. Zapraszam :D 

Zacznę od peelingu do twarzy. Tubka ma prostą i przyjemną dla oka szatę graficzną. Zamknięcie typu "klik". Wszelkie ważne informacje na temat kosmetyku znajdują się z tyłu tubki. W środku znajduje się 75 ml produktu.



Tubka jest miękka, więc wydobywanie produktu jest proste. Kosmetyk ma dość gęstą konsystencję. Jest to peeling drobnoziarnisty. Krótko mówiąc- łagodny zdzierak. Delikatnie złuszcza naskórek. Skóra jest po nim czysta i świeża.


Peeling przyjemnie oczyszcza skórę. Twarz nie jest po nim podrażniona. Kosmetyk ma bardzo miły zapach. Jest całkiem wydajny. Moim zdaniem jest to bardzo fajny i tani produkt, który warto wypróbować.


Teraz kilka słów na temat żelu micelarnego. Żel tak jak peeling- znajduje się w miękkiej tubce. W środku znajduje się 150 ml produktu. Zamknięcie typu "klik" działa bez  zarzutu. Żel nadaje się do każdego rodzaju. Zapach ma równie przyjemny. Konsystencja typowo żelowa z widocznymi drobinkami.





Żel dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Skóra jest po nim dobrze oczyszczona. Kosmetyk jest przyjemny w stosowaniu, a buźka jest świeża i miła w dotyku. Żel nie wysusza, ani nie podrażnia twarzy. Jest wydajny.



Teraz troszkę o produktach do włosów....a dokładnie mówiąc do ich koloryzacji. Ja wybrałam sobie róż i ocean blue. Na opakowaniu znajdują się wszelkie informacje na temat saszetek i aplikacji.
 


Saszetki są bardzo proste w obsłudze. Instrukcja tłumaczy krok po kroku cały proces. Na wilgotne włos należy nałożyć produkt i potrzymać go przez około 30 minut. Konsystencja jest bardzo przyjemna- nic nam nie zlatuje i nie ścieka z głowy.



Produkt można aplikować na całe włosy, wyczarować kolorowe pasemka, czy piękne ombre. Możliwości jest wiele. Im jaśniejsze włosy- tym efekt jest bardziej intensywny. Ja nakładałam kolor na bardzo ciemny blond. Kolorki bardzo ładnie wyszły- nie były tak mocne. Jednak efekt był zadowalający. Fotki szalonych kolorów na mojej głowie przez przypadek usunęłam, więc niestety nie pochwalę się efektem końcowym.


Jestem pewna, że teraz- kiedy moje włosy są rozjaśnione, to kolorki prezentowałyby się jeszcze lepiej. Kolor utrzymywał się przez około tydzień. Z tym, że ja głowę myję każdego dnia. Myślę, że skuszę się jeszcze na inne opcje kolorystyczne firmy Marion.

Nie wiem jak u was...ale nas słońce nie rozpieszcza. W tym roku...jak nigdy korzystałam właśnie z takich wynalazków. W innym przypadku nadal chodziłabym biała jak mąka :P


Saszetka wystarczyła na jedną aplikację. Produkt jest przyjemny i ładnie pachnie. Kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Przyspieszacz ładnie podbija i utrwala opaleniznę. Jestem z niego zadowolona.


Teraz czas na maseczkę. Ja mam ostatnio jakąś fazę na maski. Tym chętniej sięgnęłam po ten produkt.


Maseczka zamknięta jest w saszetce. W środku znajduje się 10 ml produktu. Wszelkie informacje zawarte są z tyłu opakowania. Konsystencja typowa dla maski. Kosmetyk przyjemnie się aplikowało. Nic mnie nie piekło, ani nie szczypało. Maseczka zastyga na twarzy. Po upływie określonego czasu należy ją zmyć ciepłą wodą.


Bużka była fajnie oczyszczona. Nie pojawiły się żadne zaczerwienienia, czy wysuszenie. Zapach maseczki jest przyjemny. Ciężko powiedzieć coś więcej na temat tego produktu po jednej aplikacji. Natomiast myślę, że sięgnę jeszcze nie raz po ten produkt. 

I już na sam koniec plasterek oczyszczający na nos. Plasterek został zamknięty w białej saszetce. Całość dość przyjemna dla oka.


Instrukcja została umieszczona z tyłu saszetki. Ja po takie plasterki sięgam bardzo chętnie. Produkt dobrze się trzyma na nosie. Jest wygodny i nie odkleja się podczas noszenia. Dobrze radzi sobie z zaskórnikami. Nosek jest ładnie oczyszczony. Warto oczywiście regularnie sięgać po takie kosmetyki. Ja zauważyłam dużą różnicę. Dokupiłam sobie kilka sztuk plastrów i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona :D 


I to już wszystko :D Produkty fajnie się sprawdziły. Niektóre na pewno kupię ponownie :D 

Znacie może te kosmetyki?
Może macie swoich ulubieńców jeżeli chodzi o produkty Marion?


Na dziś to tyle.
Trzymajcie się i do następnego :***